Koszty pracy to zazwyczaj największa pozycja w budżecie operacyjnym magazynu. Przy rosnących wynagrodzeniach, presji na skracanie czasu realizacji zamówień i trudnościach z rekrutacją pracowników fizycznych, pytanie o optymalizację zatrudnienia pojawia się w niemal każdej firmie logistycznej i produkcyjnej. Odpowiedź rzadko leży w cięciu wynagrodzeń lub zwiększaniu tempa pracy — bo obie metody mają swoje granice i skutki uboczne. Leży w zmianie sposobu, w jaki towar przemieszcza się po magazynie.
Dlaczego tak wielu ludzi jest potrzebnych do prostych zadań?
W magazynach, gdzie transport wewnętrzny opiera się na ręcznym przenoszeniu towarów, liczba potrzebnych pracowników rośnie proporcjonalnie do wolumenu operacji. Każda paleta, skrzynia czy karton wymaga człowieka, który ją podniesie, przeniesie i odłoży. Przy dużym asortymencie i szybkiej rotacji towarów oznacza to dziesiątki osób wykonujących czynności, które mogłyby być częściowo lub całkowicie wyeliminowane przez odpowiednie rozwiązania techniczne.
Problem pogłębia się w szczytach sezonowych — gdy wolumen zamówień rośnie dwu- lub trzykrotnie, firma musi zatrudniać pracowników tymczasowych, którzy wymagają wdrożenia, popełniają więcej błędów i nie są dostępni na żądanie. Koszt jednostkowy operacji rośnie dokładnie wtedy, gdy marże są pod największą presją.
Grawitacja jako darmowy pracownik
Najprostszym i najtańszym rozwiązaniem problemu ręcznego transportu w magazynie są grawitacyjne przenośniki rolkowe. Działają bez energii elektrycznej, bez silników i bez obsługi — towar przesuwa się po lekko nachylonej trasie z punktu przyjęcia do punktu odbioru wyłącznie dzięki sile grawitacji. Zero kosztów energii, zero awarii wynikających ze zużycia mechanizmów elektrycznych, zero konieczności obsługi w trakcie pracy.
Przenośniki grawitacyjne sprawdzają się szczególnie dobrze przy stałych trasach transportowych — między strefą przyjęć a składowaniem, przy kompletacji zamówień i przy załadunku. Jeden pracownik na początku trasy i jeden na końcu mogą obsłużyć wolumen towarów, który przy ręcznym przenoszeniu wymagałby kilkuosobowego zespołu.
Kule transportowe — swoboda manewru tam, gdzie przenośnik nie wystarczy
Nie każde miejsce w magazynie pozwala na ułożenie stałej trasy przenośnika. Przy stanowiskach rozładunku, w strefach sortowania i przy pozycjonowaniu towarów na regałach potrzebna jest możliwość przemieszczania ładunku w dowolnym kierunku. Tu sprawdzają się kule transportowe — elementy osadzone w podłodze lub w modułowych matach, które redukują tarcie i pozwalają przesuwać nawet ciężkie ładunki minimalnym nakładem siły.
Kule transportowe eliminują konieczność podnoszenia towarów i wielokrotnego angażowania kilku osób przy manewrowaniu ciężkimi jednostkami ładunkowymi. Jeden operator zamiast trzech — to realna różnica w kosztach pracy, która kumuluje się przy każdej zmianie i każdym dniu operacyjnym.
Jak wyliczyć oszczędności?
Kalkulacja opłacalności inwestycji w rozwiązania przesuwne i grawitacyjne jest stosunkowo prosta. Punkt wyjścia to liczba roboczogodzin poświęconych na ręczny transport w ciągu miesiąca — pomnożona przez koszt godziny pracy z uwzględnieniem składek i kosztów pracodawcy. Następnie szacuje się, jaka część tych operacji może być zastąpiona przez przenośniki grawitacyjne lub kule transportowe.
W praktyce firmy, które przeszły na rozwiązania przesuwne przy głównych trasach transportowych, raportują redukcję zatrudnienia przy operacjach wewnętrznego transportu o 30–50%. Przy kosztach pracy na poziomie kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie inwestycja w infrastrukturę zwraca się zazwyczaj w ciągu jednego do dwóch sezonów.
Mniej ludzi to nie gorszy magazyn
Redukcja zatrudnienia w obszarze transportu wewnętrznego nie oznacza gorszej obsługi — oznacza inne rozdysponowanie zasobów ludzkich. Pracownicy, których zwalnia się z ręcznego przenoszenia, mogą wykonywać zadania wymagające uwagi i osądu — kontrolę jakości, obsługę systemów WMS, kompletację złożonych zamówień. To przesunięcie wartości, które podnosi jakość operacji jednocześnie z obniżeniem kosztów.
Magazyn, który przemyślał swój transport wewnętrzny i wdrożył rozwiązania minimalizujące ręczną pracę, jest też magazynem mniej podatnym na problemy rekrutacyjne, mniejszą absencją i niższą rotacją. Bo praca, która nie niszczy ciała, jest pracą, przy której ludzie zostają dłużej.
Artykuł sponsorowany